RSS
niedziela, 11 grudnia 2011
Uchlej

Najebałam się jak nie wiem co.

 

Matko Boska Pijańska, módl się za nami

10:10, magdalena.en
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 listopada 2011
Szarość
Szary to najgorszy z kolorów: ani to biały, ani czarny. Nijaki po prostu, mówi się "szary człowiek", żeby tego człowieka (który przecież wie, że jest niewiele wart i nic nie znaczy w tym wielomiliardowym tłumie) jeszcze bardziej upodlić. Szara ulica, my wszyscy w szarych płaszczach. Porzygać się można od tej szarzyzny. Już byłoby lepiej gdybyśmy wszyscy byli beżowi. Kolor kupy. Bardzo adekwatny. Zima jest szara, okropna. Do kwietnia będę miała depresję i pewnie przytyję. My, ludzie Południa, więdniemy bez słońca i ciepła. Topimy smutki w alkoholu (ale nie jakiejś żulerskiej wódzie) przy dobrym jedzeniu. Dywagujemy o beznadziei. I czekamy lata, tych 8 z 52 tygodni całego roku. Tylko wtedy żyjemy. Kurwa, no!
17:47, magdalena.en
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 listopada 2011
Korporacja

Korporacja to strasznie dziwne miejsce. Wszyscy gdzieś biegają, coś kserują, wypijają hektolitry kawy, pracują po dwanaście godzin. Co dokładnie robią? Ja nie wiem...nie wiem tak naprawdę co jest MOIM zadaniem. Drukuję, coś uzupełniam, wysyłam dalej. I tak codziennie od dwóch miesięcy. Drżę na samą myśl o tym co będzie za kolejne dwa, trzy, sześć. Nic już do tego czasu chyba ze mnie nie zostanie, będę mózgiem na patyku. Ale bronię się dzielnie- w godzinach pracy słucham radia, w torbie mam książkę/gazetę/cokolwiek do czytania. Gdyby wiedziała co dokładnie robię korporacja całkowicie by mną zawładnęła, pochłonęłaby mnie bez reszty. Ale godzę się spędzić tam kilka godzin dziennie w zamian za pieniądze (marne, ale zawsze), które co miesiąc mi płacą. To w sumie jedyny powód, który nie tam trzyma. Bo przecież nie "możliwość rozwoju zawodowego" to ta jest bliska zera.

Kiedy opuszczam mury korporacji miejskie powietrze wydaje mi się tak niesamowicie odświeżające, że aż oczy mi łzawią. Wychodzę pełna energii, mimo że jeszcze kilka minut wcześniej głowa mi się kiwała ze zmęczenia. Mogę jeszcze nawet iść na zajęcia, nawet się na nie przygotować. Chłonę wiedzę kulturoznawczą jak gąbka. Zupełnie niezwykłe.

Korporacja to Himalaje hipokryzji. prawie malujemy trawę na zielono kiedy ma przyjechać zagraniczny klient. Nie można wyjść do kuchni po herbatę, nawet do toalety. Dobrze, że nie musieliśmy całować klientów w czubki ich wypastowanych lakierków. Niech już wracają do siebie.

Jestem tam, żeby nie musieć być później.

19:22, magdalena.en
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 sierpnia 2011
Dziennikarz gazety codziennej

Jutro kończę praktyki w redakcji EI. I jedno wiem na pewno: kariery dziennikarskiej to ja nie zrobię. W każdym razie nie tam. Może tygodnik byłby lepszy. Albo miesięcznik. Jeśli już mam pisać to na temat, który w minimalnym stopniu będzie mnie dotyczył. No i problem warsztatu. "Ma pani kancelaryjny styl", "nie wolno używać <znajduję się>", nie wolno tego, nie wolno tamtego. Pisz jak mówię albo zginiesz, nędzna kreaturo! Zajęcia terenowe uratowały mi życie: ploteczki z redaktor M. i fotografem (też M.) podziałały jak szklanka chłodnej wody w upalny dzień (oh, pardon za metaforę). Nie no, ogólnie było spoko.

No i byliśmy w Danii na zaproszenie Ł. Cóż to jest za uroczy chłopak. I jaki inteligentny. Bardzośmy miło spędzili czas, szkoda tylko, że tak koszmarnie lało. Skandynawia miała być zimna, nie deszczowa. Inaczej się umawialiśmy. W dodatku zapomniałam parasola. Na szczęście Adaś zainwestował w pelerynkę (z zoo!) dla mnie. Niezbyt jest szykowna, ale przed chłodem i wilgocią chroniła idealnie.

 

 

 

Długo już nie pisałam. Nie mam kiedy, nie mam o czym. Jakoś tak nie bardzo

20:48, magdalena.en
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 kwietnia 2011
Komputer

To już postanowione, jadę na pół roku zagranicę. W związku z tym przymierzam się do powaznego zakupu. Netbooka. Ileż to rzeczy trzeba wziąźc pod uwagę z tej okazji: dysk twardy, dysk miękki, gigabajty, pamięc i czy internet pójdzie na tym ustrojstwie. Strasznie to frustrujace, zwłaszcza dla kogoś, kto tak jak ja nie bladego pojecia to najnowszej technologii. Jedyne co wiem to to, że najlepiej kupowac w wakacje, bo wtedy to nikt nie zajmuje sie takimi rzeczami, wiec ceny idą w dół. Ok, poczekam. Sprawa nie jest aż tak pilna. Do tego czasu pojawi sie pewnie milion nowych modeli, więc przynajmniej będę miała wybór.

No właśnie, posiadanie wyboru to coś strasznego. Bo wiadomo, że nie wszystko można zabrac ze sobą, a wszystko kusi. Kiedyś ludzie nie mieli takich problemów i chyba lepiej im sie żyło0 bez zastanawiania się bo by było gdyby...

10:57, magdalena.en
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13